FANDOM



Problem ze świadomością polega na tym, że twoja przeszłość zawsze żyje gdzieś w tobie. Jeśli zapędzisz psa do kąta i przestraszysz go, to wyjdzie z niego wilk i cię pogryzie.

—Jonathan Carroll


2

W Poszukiwaniu Gwiazdy

Pokój był starannie sprzątnięty, wywietrzony. Przez okno zakryte granatowymi zasłonami nie docierały do niego światła z ulicy, ani też nie zaglądał księżyc. Gdzieś w kącie błyszczała szklana kula z uśmiechniętym bałwanem stojącym pośrodku. Śnieg prószył powoli na kolorowy domek umieszczony za śnieżnym stworzeniem. Właścicielka pokoju podeszła do biurka i wyciągnęła z górnej półki wisiorek z niewielką zawieszką w kształcie klepsydry. Przełożyła go przez głowę i udała się w stronę okna, by rozsunąć zasłony. Światło księżyca padło na jej zamyśloną twarz.
Zamknęła oczy mamrocąc pod nosem formułę zaklęcia. Cały czas trzymała w rękach maleńki artefakt. Wyglądała jakby odmawiała modlitwę. Po chwili pod jej nogami pojawiły się ciemnofioletowe wstęgi, które minutę później opasały już całe jej ciało. Zdawało się, że wszystko wokół dziewczyny zaczyna się powoli oddalać, aż w końcu zupełnie rozpływa się w powietrzu. Wskazówki zegara wiszącego na ścianie stopniowo zmniejszały swoją prędkość, aż w końcu zupełnie stanęły w miejscu. Wszelkie odgłosy dochodzące z ulicy ucichły, tak że słyszała teraz tylko bicie swojego serca.
Cały rytuał trwał nieco ponad godzinę. Z trudem podniosła powieki i przetarła dłonią spocone czoło. W każdą pełnię próbowała odnaleźć właściwą gwiazdę i za każdym razem musiała obejść się smakiem porażki. Od trzech lat... Przeklęła pod nosem siadając na skraju łóżka. Wierzyła, że w końcu się uda. Przecież żył. Czuła jego obecność. Nie wiedziała tylko, w którą stronę się udać. Potrzebowała jedynie wskazówki, której ktoś najwyraźniej nie chciał jej udzielić.
Eingano, proszę...

☆☆☆


Obudził go jego własny krzyk. Potarł oczy i rozejrzał się półprzytomnie wokoło. Ledwo pamiętał, co mu się śniło. Powoli jego wzrok nabrał ostrości i zauważył, że wpatruje się w niego para dużych brązowych oczu.
- Gray, dobrze się czujesz? - Lucy położyła mu rękę na ramieniu. Wyglądała na zatroskaną. Próbował skupić swoje myśli. Miał wrażenie, że ktoś go wołał. Rozpoznał ten głos. Elis. Dzisiaj mijało dziesięć lat od rzezi w Ishvan. Co roku o tej porze towarzyszyło mu to niecodzienne uczucie. Jakby była tuż obok niego... Chciał by powiedziała, że nie ma mu za złe tego, że puścił jej rękę, ale widok jej płonącego ciała nachodził go w każdym koszmarze. Budził się wtedy zlany potem i roztrzęsiony. Pokręcił głową. Nie, Elis najwidoczniej nie pozwoli mu o tym zapomnieć. I nie miał do niej o to żalu.
Spojrzał na Lucy. Wygiął lekko kąciki ust ku górze, by nieco ją uspokoić.
- Nic mi nie jest. To chyba tylko zły sen.
Coś mu odpowiedziała i ruszyła w stronę tablicy, by poszukać dla nich jakiejś pracy. Może to i dobrze. Wykonywanie zadania pozwoli mu na chwilę o tym zapomnieć.
Do gildii wkroczył Natsu. Roześmiany, rozgadany, wyluzowany. Zazdrościł mu tego. Zazdrościł jak maniak. Chciał być taki jak on. Bez względu na swoje wspomnienia wciąż iść na przód. Musiał jednak niechętnie przyznać, że udawało mu się to tylko wtedy, gdy ten idiota był przy nim. Uśmiechnął się sam do siebie i ruszył w kierunku tablicy, by mu trochę dokuczyć.

☆☆☆


Została w mieszkaniu, choć Shiro zniknął gdzieś wczoraj wieczorem i dotąd nie wracał. Nie wyglądała na przejętą tym, że jej najlepszy przyjaciel przepadł bez wieści. Siedziała na balkonie patrząc ponad biało lakierowaną balustradką na morze połyskujące niby niebieskie szkło pomiędzy domami i próbowała o niczym nie myśleć. Dochodzący z dołu gwar prawie zagłuszył przekręcanie klucza w zamku.
- Już wróciłeś?- zapytała zdziwiona.- Myślałam, że będziesz chciał z nią spędzić trochę więcej czasu.
- Sera na nią czekała. Lepiej, żeby nas razem nie widziała.- Ruszył w kierunku kanapy i rozsiadł się wygodnie. - Miałem nadzieję, że moje zniknięcie cię jednak bardziej zmartwi. Ale ty jak zwykle wiesz wszystko o wszystkich.
- Szkoda, że się mylisz - usiadła obok niego. Stary mebel zapadł się nieco pod ich ciężarem. - Czuję go, ale nadal nie wiem gdzie szukać.
- Przynajmniej wiesz, że żyje.
Elis wpatrywała się milcząco w swoje dłonie. Wiedział, że ucieszyła ją ta informacja. Stała się dużo weselsza od czasu, gdy odkryła, że Gray jednak nie odszedł z tego świata. Częściej się uśmiechała i dawała namówić na udział w rozmaitych festynach i zabawach. Cieszył się razem z nią, choć miał pewne obawy, co do Graya. Co jeśli okaże się zupełnie inny od tego, jaki pozostał w jej wspomnieniach? Co wtedy zrobi?
Zerknął na nią. Nie podnosiła głowy, ale marszczyła co jakiś czas czoło, jakby nad czymś intensywnie myślała. Polubił jej magię, choć jednocześnie napawała go strachem. Jej wiedza bywała niekiedy przerażająca, a umiejętności niezwykłe nawet jak na maga wysokiej klasy. Miał wrażenie, że czasem ćwiczyła na nim i to było najgorsze. Brak świadomości, że ktoś myszkuje w twoim umyśle, czyta twoje wspomnienia, widzi nawet twoją przyszłość...
Wzdrygnął się na samą myśl.
- Przykro mi, że nas wywalili z gildii - mruknęła smutno, nie podnosząc wzroku.- To wszystko przeze mnie. Mogłeś przecież zostać.
- I zostawić cię samą? - uśmiechnął się szeroko, ukazując rząd nierównych zębów.
Shiro nie uchodził za przystojnego mężczyznę. Nawet Tygodnik "Czarodzieja" pomijał go w swoich notowaniach. Miał przydługie białe włosy, które każdego ranka zaczynały żyć własnym życiem do tego stopnia, że wchodziły mu już do oczu. Twarz młodego maga zdobiła głęboka blizna, która miała początek gdzieś w okolicach podbródka, a kończyła się daleko za uchem. Dzieci płakały na widok jego wielkiego i ciężkiego ciała, a członkowie gildii, do której jeszcze niedawno należał, twierdzili, że nikt tak skutecznie nie potrafi już samym wyglądem przerazić przeciwnika. Shiro nie dbał o swoją prezencję. Był przecież wojownikiem, nie lalusiem z okładki. Żyło mu się z tą myślą całkiem dobrze. Do czasu, kiedy poznał Ayano. Od tamtej pory coś w nim pękło. Każdego dnia bał się, że zrazi się jego wielkimi szorstkimi dłońmi, że zacznie drażnić ją jego śmiech, bardziej przypominający rechot, że jego zęby nie są wystarczająco białe. Uśmiechnął się na samo wspomnienie chwili, w której szukał pomocy u największego lowelasa w gildii, Archiego Vantha. Jego rad nigdy nie zastosował w obawie, że wyjdzie na zboczeńca.
- Jestem już dużą dziewczynką - wstała i wróciła na balkon. Miała nieobecne spojrzenie, jakby duszą była gdzie indziej. - Dzisiaj ostatni dzień pełni. Muszę spróbować.
- Jesteś już taka blada...- martwił się o nią. Była dla niego jak młodsza siostra i czuł się za nią odpowiedzialny. - Pewnie masz to gdzieś, ale dopilnuje, żebyś się porządnie wyspała.

☆☆☆


Natsu podszedł do Lucy, która wskazywała palcem na jedno z ogłoszeń.
- Jejciu! Za taką kasę mogłabym opłacić mieszkanie na najbliższy rok! I jeszcze by zostało!
Dziewczyna nie mogła posiąść się z radości. Turniej Świętego Maga był świetną okazją, by zdobyć pieniądze na czynsz za mieszkanie. Natsu zerknął na ogłoszenie.
- Będziemy się bić?! Super! Już się napaliłem! Zbieraj się, Lucy!
- Nie pozwolę ci wygrać i zgarnąć całej kasy, dupku.
- Coś ty powiedział, pieprzony nudysto?!
- To co słyszałeś, spopielony móżdżku!
- Natsu! Gray! - Wrzasnął na nich Makarov. Gdy łypiący na siebie spode łba młodzieńcy nieco się uspokoili, pomarszczona twarz mistrza uśmiechnęła się do swoich podopiecznych. - Dzisiaj mam naradę. Po powrocie chcę zastać gildię w obecnym stanie. Macie się nie zachowywać jak zwierzęta! - Rzucił groźne spojrzenie w stronę Graya i Natsu.- Lucy! - machnął żylastą ręką w stronę blondynki - ładny dekolcik.
Dziewczyna zakryła piersi, czerwieniąc się przy tym jak piwonia.
- Stary zboczuch... - mruknął Gray.
- Powiedział to ekshibicjonista...
Ledwo zamknęły się drzwi za Makarovem, Gray rzucił się na Natsu. Tarzali się po, odnowionej w zeszłym tygodniu, podłodze okładając pięściami po twarzy. W tym samym czasie w gildii zapanował chaos. Bisca była wściekła, bo ktoś upuścił jej pudełko z cukierkami, które dostała od Alzacka, więc strzelała do kogo popadnie. Elfman upadł na beczkę Cany rozwalając ją na strzępy. Ta nie pozostała mu dłużna i zaczęła go atakować. Bixlow wrzeszczał, bo jakiś idiota trafił pomidorem w jego lalkę. Levy próbowała coś wytłumaczyć Gajeelowi, gdy dostała kubkiem w głowę. Wtedy Smoczy Zabójca wskoczył na stolik, zmiażdżył naczynie i wycelował metalowym ramieniem w pierwszą lepszą osobę, która natrafiła na jego wściekłe spojrzenie.
- Jak myślisz, kiedy to się skończy?
Mira, Lucy i Wendy stały obok siebie przy barze, kiedy Natsu z impetem uderzył w blondynkę.
- Lucy, jesteś cała? - Mira wyciągnęła do niej rękę.
- T-t-tak... - odparła nieco zamroczona.
- Coś ty zrobił Lucy, cholerny zboczeńcu?!
- To ty w nią uderzyłeś!
- Lepiej zacznij szukać swoich majtek, nagusie!
- Wendy, zakryj oczy!- wrzasnęła Carla na widok rozebranego maga lodu.
Cała awantura przybrała destrukcyjne rozmiary. Po pomieszczeniu latało wszystko, łącznie z ludźmi. Podłoga nadawała się do kolejnego remontu, bo Elfman wyrywał deskę za deską i celował nimi w Canę, wrzeszcząc, że ma walczyć jak mężczyzna. Gajeel powybijał okna, Bickslow zniszczył stoliki, Natsu spalił schody, a Bisca i Alzack rozwalali kolejno wszystkie widoczne naczynia.
- Mistrz chyba nie będzie zadowolony... - stwierdziła Mira uśmiechając się ciepło do Lucy.
- Są jak dzieci... - westchnęła dziewczyna. - Nie wiesz, czemu zwołali naradę? Myślałam, że odbędzie się dopiero za miesiąc.
Mira potrząsnęła przecząco głową.
- Musiało wydarzyć się coś ważnego, ale mistrz o niczym mi jeszcze nie wspominał.
Utkwiła wzrok w pustej szklance stojącej na ladzie, ale Lucy już tego nie widziała. Pomachała do niej i wyszła przez jedną z gigantycznych dziur w ścianie.

☆☆☆


Wspinała się uliczkami bez cienia, prowadzącymi do jej mieszkania. Miała nadzieję, że bez większych problemów uda im się wyruszyć za kilka dni na turniej. Z Natsu nagrodę mają w kieszeni. No i jest jeszcze Gray. Gray... Był dzisiaj jakiś inny, pomyślała, jakby coś go nękało. Wyglądał na zmęczonego, chociaż od trzech tygodni nie mieliśmy żadnej pracy. I ciągle mamrotał przez sen...
Nie znała za dobrze przeszłości członków Fairy Tail. Wiedziała, że każdy znosi swoje brzemię najlepiej jak potrafi. Gray jednak wyglądał teraz na kogoś, kto sobie z nim nie radzi. Westchnęła ciężko. Miała świadomość, że i tak odrzuciłby jej pomoc. Chociaż nie znosili się z Natsu, był przy nim bardziej swobodny niż przy niej, ale Smoczy Zabójca nigdy nie zauważy zatroskanej twarzy przyjaciela.
Nacisnęła klamkę i weszła do pokoju.
Ciągle myślała o tym, co mówił. Z całego bełkotu zapamiętała trzy słowa: Ishvan, Elis i Deliora.
O tym ostatnim wiedziała już dość sporo, ale nie stanowił zagrożenia odkąd został zlikwidowany. Ishvan brzmiało jak nazwa jakiegoś miasta. Domyślała się jedynie, że musi być dla niego ważne.
Zastanawiało ją tylko imię, które chłopak wypowiadał, co kilka sekund. Elis. Chciała go o to zapytać otwarcie, ale obawiała się jego reakcji. Co jeśli będzie na nią zły? A może poprosić o to Juvię? Przy niej może trochę bardziej się otworzy? Tak, to jest to! Klasnęła uradowana w dłonie. Teraz trzeba tylko ją odszukać.

☆☆☆


- Jak przebiegło spotkanie, mistrzu? - Mira weszła do gabinetu Makarova. W jej głosie wyczuł troskę, ale zdążył już do tego przywyknąć. - Wiadomo coś o tym przykrym zajściu?
- Niewiele...- usiadł na biurku po turecku, krzyżując ręce. - Roger twierdzi, że jego bratanek nie był pod działaniem żadnej zewnętrznej siły, ale wciąż nie chce zdradzić, kto go zabił. Był dziś wyjątkowo małomówny.
- Dlaczego?
- Tego właśnie nie wiem - nie patrzył na nią, wzrok miał utkwiony w czubkach swoich żółtych butów. - Choć przyznaję, że bardzo bym chciał.
Mira mięła nerwowo koniec sukienki.
- Czy Lucy coś grozi?
- Być może...- spostrzegł, że przygryza wargę.- Spokojnie, to tylko moje przypuszczenia, ale nasza piękność musi na siebie uważać. Czy wydarzyło się coś jeszcze? Poza tym, że gildia wygląda, jakby przeszło tu tornado. Dobra, nie musisz nic mówić. Domyślam się jak, to wszystko wyglądało.
Dziewczyna zmarszczyła na chwilę czoło:
- Coś się dzieje z Grayem. Jest nieswój, jakby żył w innym świecie.
- To pewnie przez rocznicę masakry w Ishvan. Przejdzie mu.
- Zupełnie o tym zapomniałam - pokiwała głową. Potem zogniskowała wzrok gdzieś za oknem.- Musi mu być ciężko ciągle żyć z poczuciem winy...
- Gray jest silny. Poradzi sobie. Bardziej martwiłbym się o Lucy. Wybrali może jakąś pracę?
- Chcą się udać na turniej. Myślę, że to dobry pomysł.
Makarov podskoczył uradowany.
- Nawet bardzo dobry. Powiem Yamato, żeby miał ich na oku. To potężny mag. Przy nim będą bezpieczni.
Mira rozchmurzyła się, gdy usłyszała, że istnieje ktoś, kto może uchronić jej przyjaciółkę przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Wyszła z gabinetu mistrza już w nieco lepszym humorze.

Informacje o Rozdziale

Postacie Hiro Mashimy


Postacie (Moje)

  1. Eingana
  2. Elis Fullbuster
  3. Shiro Hasegawa
  4. Sera (wspomniana)
  5. Ayano (wspomniana)
  6. Archie Vanth (wspomniany)
  7. Roger (wspomniany)
  8. Yamato (wspomniany)

Użyta Magia, Zaklęcia i Umiejętności

Użyta Magia

Użyte Zaklęcia

Użyte Przedmioty

Nawigacja

N/A Saga Gilgamesza N/A
N/A Rozdziały N/A
1| 2| 3 | 4 | 5 | 6
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.