FANDOM


DF1

W stolicy Fiore - Miasto Crocas

Raz w roku odbywa się wielki festiwal dla magów - Wielki Turniej Magiczny. Miasto tętni życiem magów z Fiore oraz swoich obywateli. W centrum miasta znajduej się pałac króla Marcirias. Na zachodzie w górach, w domu Flauc odbędzie się Wielki Turniej Magiczny. Zmęczeni czlonkowie Fairy Tail znajdują się w centrum miasta Crocas.
- Cięgle nie uważam, że to dobry pomysł. - powiedział cicho Gray. - Nie mamy przecież pewności, że zaklęcie Ultear zadziała.
- Czuję, że moja magiczna moc wzrosła, chociaż wszystko mnie boli. - odpowiedziała Grayowi Lucy.
- A ja tam mam się dobrze. - powiedziała z uśmiechem na twarzy siostra Lucy, Arwen Heartfilia. - Naprawdę przykro mi, że nie mogę wam pomóc na egzaminie, znacie zdanie mistrza.
- Damy sobie radę, choć Twoje wsparcie nam się przyda, Arwen. - powiedziała Erza. - Przy okazji, nie wstyd wam nieco mówić o swoich słabościach?
- A ty jak zwykle masz zimną krew, Erza! - krzyknął gotowy do natychmiastowej walki Natsu.
- Pierwszy raz jestem w tak dużym mieście... Jest większe od Edolas. - zmartwiła się Lucy.
- Dacie sobie radę. - powiedział mistrz, który przed chwilą przybył do pięknej stolicy Fiore. - Pokarzemy im siłę Fairy Tail!
Natsu, Lucy, Erza i Arwen usłyszeli śmiech i szepty za ich plecami. Kilku obywateli miasta zaczęło śmiać się z gildii. Natsu i Arwen nie byli zadowoleni z tego powodu. Natsu jak zwykle nie umiał powstrzymać swoich emocji.
- Dosyć Natsu! W tym roku przybyliśmy tu, aby zająć pierwsze miejsce i śmiało spojrzeć w oczy Mavis, która uratowała nas przez Aknologią! - uspokajał Dragneela mistrz.
Wielki Turniej Magiczny miał zacząć się już jutro. Nikt nie znał zasad. Jet wspomniał, że kiedy go nie było był niezły wyścig. Bisca i Alzack mówili, że kiedy były zawody w strzelaniu, to z kolei oni byli nieobecni. Levi wspomniała, że czytała, iż co roku zasady turnieju zmieniają się i prawie nigdy nie mają ze sobąnic wspólnego. Makarov kazał Erzie przeczytać treść książki o zasadach turnieju. Książka była dość gruba, więc Levi zaproponowała swoją pomoc. Przeczytała trzy najważniejsze informacje. Po pierwsze "Mistrzowie Gildii nie mogą uczestniczyć". Po drugie "każdy spoza gildii nie może brać udziału w turnieju, ale może go obserwować". No i po trzecie "Każde zdarzenie pozostanie w sekrecie". Levi przeczytała również informacje znajdującą sięna koncu książki. Brzmiała ona tak: "Wszyscy uczestnicy muszą wrócić do mieszkań przez 12.00".

Gray i Arwen ruszyli w przeciwnym kierunku od Lucy, Natsu i Happiego, aby rozejrzeć się po mieście. Ogromne aleje i przepiękne, małe uliczki ogromnego miasta robiły7 duże wrażenie szczególnie na Arwen, która najczęściej widuje tylko zniszczone przez mroczne gildie miasta. Na jednym z placów spotkali pięknie ubraną Juvię.
- Co ty tu robisz, Juvia?! - zapytała Arwen.
- To samo co ty, przyszłam dopingować naszych magó podczas turnieju. - odpowiedziała Juvia. Obydwie, zaprzyjaźnione dziewczyny uśmiechnęły się do siebie, po czym Juvia zaczęła patrzeć na swojego ukochanego, Graya.
- Gray-sama, może chciałbyś coś zjeść, tak sam na sam ze mną? - zapytała nieśmiało podekscytowana Juvia.
- Wiesz, od tego Twojego gadania zrobiłem się głodny. - powiedział uśmiechnięty Gray. Uśmiech na twarzy zastąpiło zaskoczenie. Przyjaciel Graya, Lyon Bastia z Lamia Scale odwiedził Juvię, w której się zakochał.
- Wiesz Juvia, w tym mieście jest dużo bardzo dobrych restauracji. - powiedział Lyon zabierając Juvię do jednej z nich.
- Lyon, nie zabieraj tego co moje! - krzyknął wściekły na przyjaciela Gray.
- Matko, słucham rozmowy dwóch debili, a ten "jaśniejszy" jest bardziej tępy od najgłupszego robaka. - mroknęła pod nosem gotowa do najgorszej bitwy Arwen. - Ja wam może nie będę przeszkadzać i pójdę tam, gdzie mnie gwiazdy poprowadzą, ok?
Nie czekając na odpowiedź Graya i Lyona Arwen, odwróciła się i pobiegła w nieznanym kierunku. W tym czasie Gray i Lyon zrobili sobie mini-walkę o Juvię. Sama Juvia była bardzo zdziwiona reakcją obydwu magów lodu. Jej serce biło bardzo szybko, gdyż Gray nie chciał się zgodzić na przyjęcie Juvii do Lamia Scale.

Biegnąc w nieznanym kierunku Arwen natrafiła na swoją siostrę, Lucy, której towarzyszyli Natsu i Happy.
- Tyle czasu minęło, a wy nadal razem?! - zapytała Arwen, jednocześnie uśmiechając się do swoich przyjaciół z drużyny. Natsu zauważył bijących się magów. Nie czekał na decyzję swoich towarzyszy, tylko od razu rzucił się w tłum bijących się potężnych i nienzanych mu magów. Arwen spodziewając się, kim są tajemniczy magowie, ukryła się w małą uliczkę znajdującą się za gromadą bijących się.
- Nadal chcesz więcej, Lector? - powiedział jeden z magów. - Mam wrażenie, że są z was słabeusze.
- W sumie... To był żart Sting. - powiedział czarny exceed zwany Lectorem.
- Flo też tak uważa. - odpowiedział jeszcze inny, śmiesznie ubrany exceed, zwany Froshem. Zdziwiony tłum był pod wrażeniem siły dwóch magów.
- To Smoczy Duet z Sabertooth! - krzyknął jeden z obywateli miasta. - Dwóch najsilniejszych magów z najsilniejszej gildii.
- To z pewnością Sting i Rogue! - krzyknął inny człowiek przebywający w tłumie ludzi.
- Sabertooth? - szepnął Natsu. Wzrok Stinga i Roguego od razu skierował się w stronę Ognistego Smoczego Zabójcy.
- Ty musisz być... - mówił Rogue. - Natsu Dragneel!
- Hahaa! Więc te plotki o twoim uczestnicswie w turnieju musiały być prawdziwe?! - zaśmiał się Sting.
- Ty mnie znasz? - zapytał Natsu.
- Aknologia... Jesteś smoczym zabójcą, który nie potrafi zabić smoka... tak? - żartobliwie mówił Sting. - Więc jaki to ma sens być smoczym zabójcą? Przy okazji, to jest Rague. Obydwaj jesteśmy "prawdziwymi" smoczymi zabójcami. Ty, Gajeel Redfox i Wendy byliście uczeni przez smoczych rodzicó. To tak zwana pierwsza generacja. Cobra z Oración Seis i Laxus mieli wczepioną smoczą lacrimę. TO tak zwana druga generacja. A ja i Ragoue, byliśmy uczeni przez smoki, ale i tak mamy wczepione smocze lacrimy.
- Wasze smoki też zaginęły w 777 roku?! - zapytał ciekawski Natsu.
- W sumie... To nie. - powiedział Rogue.
- Nasz smoczy rodzic został zabity przez nas. - odpowiedział Sting. - A teraz jesteśmy gotowi zabić Aknologię, Dragneel.
- Aknologia wygrała ze mną. Jeżeli jesteście "gotowi" ją pokonać, to najpierw walczcie ze smokiem takim jak ja, Sabertooth. - powiedziała mrocznym głosem Arwen, która wyszła z cienia.
- Arwen Heartfilia...?! - zpytał samego siebie Rogue.
- Smok i człowiek jednocześnie... Najlepsza przyjaciółka Raiona, brata Lokiego? Nieźle... - powiedział Sting.
- Walczycie ze mną, czy idziecie na łatwiznę, słabeusze? - zapytała Arwen.
- Grzech to nie przyjąć takiej propozycji. - powiedzieli obydwaj na raz Rogue i Sting.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.