FANDOM


Gsr6

Iness spojrzała na niebo. Chmury układały się w przedziwne kształty. Słońce rozświetlało każdy, nawet najciemniejszy zaułek Tenrou. Iness przymknęła lekko oczy. Przypomniało jej się słoneczne lato z jej byłą drużyną. Na początku wspomnienie to było bardzo miłe. Wraz z Zancrowem i małą Luną szukali świecących na różne kolory kamieni. To było ich misja. Na ich twarzy widniał wtedy uśmiech. I wtedy właśnie Iness otworzyła w pełni oczy. Nie chciała już sobie przypominać, co było dalej. Wspomnienie to była za smutne dla ich całej trójki. Pomimo tego Iness nie mogła przestać zaglądać w przeszłość. Jej umysł pokazywał każde, nawet najmniej przyjemne wspomnienie. W pewnym momencie Iness przypomniała sobie moment odejścia Zancrowa z drużyny. To było właśnie tego pięknego lata, o którym wcześniej wspominała w ciszy swojego serca. Na jej twarzy zawitała wtedy nienawiść i smutek. Pomimo tego, że chciała, nie mogła wybaczyć niczego Zancrowowi. Do pełni realnego świata przywrócił ją jednak znajomy sygnał. Nie wróżył on jednak nic dobrego. Gwiezdny alarm Luny znów zaczął grać swoją straszną melodię. Iness odwróciła głowę w kierunku swojej towarzyszki i zapytała:
- Co się znowu dzieje na tej pechowej wyspie?
- Nie wiem dokładnie... Łapa Bestii i Kamień biją się z dziwnym, mrocznym poetą. - odpowiedziała Luna.
Iness przez chwilę głowiła się o co chodzi Lunie.
- Łapa Bestii to Elfman, a Kamień to Evergreen... To jest fakt w 100%, ale kto jest mrocznym poetą? - powiedziała Iness.
- Póki co znam tylko jednego poetę w Grimoire Heart, więc to może być Rustyrose. - powiedział po długiej przerwie w mówieniu Zancrow.
Słońce przedwcześnie zaczęło zachodzić. Iness i Luna głowiły się nad znalezieniem Elfa i Ever. Na niebie pojawiły się pierwsze gwiazdy. Luna postanowiła użyć zaawansowanego i dość niebezpiecznego zaklęcia Niebieskiego Ciała. Światło Księżyca padało wprost na jej twarz. Ona sama zamknęła oczy i lekko uniosła głowę. Wszelkiego rodzaju ciała niebieskie można było nazwać jej oczami. Widok Tenrou z każdej gwiazdy był przez nią widziany. Elfmana i Evergreeen nie mogła nigdzie znaleźć. Widziała siebie, Makarova, a nawet Totti, która jest małowidoczna nawet z bliskiej odległości. Zza wysokich drzew położonych blisko tuneli z pierwszego egzaminu kręciła się ogromna bestia. Iness bardzo zaciekawił wygląd bestii, więc kazała dalej ją obserwować. Bestia miała dwie mechaniczne nogi zbudowane z metalu. Tak właściwie to w połowie była ona maszyną. Jej twarz byłą niewidoczna, ale japrawdopodobniej miała maskę z rogami. Jej skóra była ciemno-bordowa, prawie brązowa. Na każdej z jej rąk były żółte szlaczki z dwoma bandażami. Luna otworzyłą jedno oko. Zauważyła, że światło księżyca oświetla Tenrou, jakby był dzień. Iness zaintrygowało naświetlenie wyspy. Luna nie rozumiała sensu gwiazd położonych na niebie Tenroujimy. Zancrowa nagle coś zaciekawiło, a jego mina wyrażała to, że zaczyna coś rozumieć. Iness spojrzała na jezioro. Księżyc pięknie się w nim odbijał. Powoli wsadzała rękę w wodę. Czuła, że woda ją akceptuje i coś ją tak jakby ciągnie do wody.
- Co robisz? - zapytała zaciekawiona Luna.
- Próbuję odnaleźć naszych przyjaciół.
- Ale ich na pewno nie ma przy jeziorze!
Iness straciłą już całą nadzieję na ratunek Elfmana i Evergreen. Czuła się załamana i bałą się reakcji Freeda i Bickslowa o tym, że najzwyczajniej nie mogła pomóc ich przyjaciółce z drużyny. Iness odwróciła się do tyłu. Chciała powiedzieć coś Zancrowowi. Jej postać i charakter powróciłdo normalnego, agresywnego stanu, gdyż Zancrowa nie było tam, gdzie był wcześniej. Luna wypatrzyła płomienie Zancrowa na rozświetlonym niebie. Wyglądało to, jakby bił się z kimś o podobnym poziomie magii do niego. Iness pomimo wielkiej nienawiści, którą czułą do niego zaczęłą się o niego martwić. W tym celu użyłą wodnego teleportu i dostała się do miejsca, gdzie przebywał Zancrow. Ku jej zdziwieniu, Zancrow nie bił się z nikim z Fairy Tail. Jego czerwone oczy patrzyły z nienawiścią na jego towarzysza, Rustyrose'a. Kiedy Iness spojrzała na Zancrowa już z większym zainteresowaniem w zakresie szczegółów zobaczyła, że zniknął jego znak gildii. W tm momencie zrozumiała, że staje się on znów taki, jakiego poznała. To bardzo ją ucieszyło. W pewnym momencie Iness dołączyła do walki. Rustyrose poczuł się dziwnie, kiedy ma walczyć z dwiema osobami na raz. Kiedy jednak zauważył, że ich żywioły są wrogo do siebie nastawione, poczuł się na siłach zaczął się lekko śmiać. Rustyrose w tej chwili lekko rozkojarzył się i nie był jużskupiony na walce z Zabójcami Bogów. Wtedy właśnie Iness i Zancrow dali magiczny sygnał w postaci swoich żywiołów, który wystrzelili w stronę gwiazd w tym samym kierunku. Z nieba spadła Luna w postaci gwiazdy. Z ogromną prędkością uderzyła bestę Rusty'ego po czym jego bestia upadła. W tej chwili Rustyrose zaczął się lekko bać.
W niebie unosiły się symbole trzech żywiołów: gwiezdny pył, iskry czarnego ognia oraz kryształki świecącej w ciemnościach wody. Makarov zauważył to dziwne zjawisko i wiedział o co chodzi. Jego mózg dał mu do zrozumienia, że: "drużyna Divine Assassins znów zaczęła funcjonować".

Informacje o rozdziale:

Użyte Postacie:

  1. Zancrow
  2. Rustyrose
  3. Elfman(wspomniany}
  4. Evergreen(wspomniana)
  5. Makarov
  6. Totti (wspomniana)
  7. Luna
  8. Iness Lockser

Użyta Magia:

Użyte Zaklęcia:

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA o ile nie wspomniano inaczej.