FANDOM


Sd3

Elizabeth spojrzała z nienawiścią na mroczną drużynę. Wyglądało to, jakby szykowała się do ataku, ale ona tylko lekko uśmiechnęła się.
- Co chcecie w zamian za mą wolność?
- Dołączyłabyś może do naszej gildii? - zapytał Shitou.
- Nie dołączam się do byle jakich gildii. Do jakiej należycie?
- Do Sirds Knight... - powiedziała cicho Mitsuki. Elizabeth otowrzyła szeroko czy. Była pod wrażeniem siły swoich wybawców.
- Słyszałam o waszej gildii bardzo wiele... Zapewne musi w was płynąć potężna magia, mam rację? Mówcie mi, jaką macie magię i jak macie na imię.
- Jestem Dexter, moja magia to Aera i podmiana. - powiedział dumny z siebie Dexter.
- Więc witaj exceedzie. Masz podobną magię do mnie. - powiedziała z uśmiechem na twarzy panna Mroku.
- Ja mam na imię Shitou i jestem magiem Dział.
- Cóż... Też nieźle, jednak z doświadczenia wiem, że to jedna z tych trudniejszych magii.
- A ja jestem najsłabsza z nich i mam na imię Mitsuki.
- Jaką masz magię, Mitsu? - zapytała ciekawa Elizabeth.
- Ja Przejmuje Dusze Smoków ale jeszcze tak właściwie nie mogę przejąć całej duszy... - powiedziała zawstydzona Mitsu. Elizabeth upuściła miecz. Drugi raz zaskoczył ją los w tym samym dniu. Mroczna panna podniosła swój ogromny i ciężki jak stado słoni miecz.
- Mam nadzieję, że wiecie, jak się stąd wydostać. - powiedziała groźnym głosem Elizabeth, nie odwracając się przy tym do nowych towarzyszy. Drużyna wraz z Elizabeth ruszyła w kieunku wyjścia z jaskini. Byli lekko zdziwieni, tym co zobaczyli po wyjściu z więzienia mrocznej panny. Korytarze wyglądaly inaczej. Nie było już mchu, ani malowideł, tylko szkielety ludzi i zwierząt poprzeszywane strzałami i przebite zardzewiałymi już mieczami. Mroczni magowie nie poznali miejsca. Zgubili się, chodź szli tą samą drogą co wcześniej. W pustych korytarzach jaskini słychać bylo zbliżające się kroki ogromnej armii wrogów w zbrojach. W pewnym momencie wrogowie znaleźli mrocznych magów, którzy trafili w ślepy korytarz. To koniec - myślała Mitsuki. Zaczęła chodzić z kąta w kąt, podczas gdy jej towarzysze walczyli. Zobaczyła w ścianie otór, który był porośnięty różnymi roślinami. Kiedy odsłoniła wspomniany otwór, ujrzała ogromny kamień. Dotknęła go i poczuła, jakby coś ją ciągnęło w głąb znalezionego obiektu.
- Możemy się tu schować! - krzyknęła do swych towarzyszy.
- Idź przodem, my pójdziemy za tobą. - odpowiedział Shitou, który był w transie podczas walki. Mitsuki pragnąca ratować życie swoje i swoich przyjaciół wskoczyła do kamienia. Spadła z ogromnej wysokości i pod wpływem uderzenia straciła przytomność.

Mitsu obudziła się w zupełnie innym miejscu. Leżała na królewskim łóżku w przepięknym pałacu. Ściany były zrobione ze złota, w oknach rosły białe róże, a na drzewach kwitły kwiaty bzu. Ona sama ubrana była w szaty księżniczki. Blisko niej stał jej plecak. Wzięła go i sprawdziła, czy nic nie zostawiła w jaskini. W plecaku brakowało jednego nadajnika. Była to według niej dość mała strata. Z niechęcią wstała z miękkiego łóżka i spojrzała w złote lustro. Jej włosy były wspięte w kucyki, a jej sukienka była fioletowa. Wyjęła z plecaka lacrimę komunikacyjną zmieniejszoną do postaci perły i umieściła ją w swojej kolii. Wyszła na korytarz. W pałacu było dużo ludzi z lekko spiczastymi uszami. Król tych stworzeń podszedł do Mitsuki.
- Dobrze się już czujesz? - zapytał z przyjaznym nastawieniem.
- Tak. Gdzie ja jestem i kim wy w ogóle jesteście?
- Znajdujesz się w stolicy państwa elfów i my właśnie jesteśmy elfami. Jestem ich królem i mam na imię Huor Inglorion.
- Możesz mi powiedzieć, królu, dlaczego zajęliście się mną? Wybacz, że zadaję tyle pytań, ale nie rozumiem nic z tego, co się dzieje.
- Wielki mędrzec ludzi, Elwe Arcamenel przepowiedział, że pewnego dnia na tej świat przyjdzie kobieta z innego wymiaru. Myślimy, że jesteś nią ty i od tej pory jesteś wielką księżniczką elfów. - odpowiedział Huor. Mitsu zauważyła, że na jej głowie znajduje się przepiękna, elficka złota korona, która była lekka jak piórko.

Kiedy Huor i Mitsuki znajdowali się w sali tronowej, do sali wszedł biały, elficki rycerz.
- Wasza wysokość, czarne demony z Aronny powróciły. - powiedział przystojny rycerz.
- To oznacza, że kryształ władzy chce wrócić do swojego pana. Dziękuję za ważną informację, rycerzu. - podziękował król. Po wyjściu z sali rycerza, Huor wstał z tronu i zaczął rozmyślać o różnych rzeczach.
- Coś Cię dręczy, Huorze? - zapytała księżniczka Mitsuki.
- Powrót Kryształu Włądzy nie zwiastuje nic dobrego. Zapewne inni będą chcieli, aby pierścień znalazł się tutaj, w stolicy elfów. Siły mrocznego pana będą chciały go odebrać. To oznacza wojnę.
- Nie znoszę sukni, wolę nosić zbroję. - powiedziała Mitsuki. - Będę brać udział w wojnie, ale najpierw muszę iść poćwiczyć. Mogę coś dla ciebie zrobić, Huorze?
- Nie wiem, czy wypada prosić o to wielką księżniczkę elfów, ale mogłabyś znawić się w Combrie i znaleźć strażnika o imieniu Inglor Mithrandir?
- Dla ciebie, wszystko królu. Co mam zrobić później?
- Inglor jest królem ludzi na wygnianiu, pomożesz mu.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA o ile nie wspomniano inaczej.